KUP ONLINE

Aktualności

II miejsce w Dziczy Bieszczadzkiej

Październik 2011 – Nowotarżanin Oskar Pieprzak wrócił z II miejscem w klasyfikacji generalnej z ostatnie edycji najtrudniejszego qudowego rajdu w Polsce pn. „Dzicz Bieszczadzka”, który w miniony weekend został rozegrany w
miejscowości Stężnica, koło Baligrodu w Bieszczadach.
Była to ostatnia impreza, jaką organizatorzy przygotowali pod nazwą Dzicz Bieszczadzka. Od przyszłego sezonu
impreza zmienia przybierze formę na Przeprawowe Mistrzostwa ATV i będzie organizowana w różnych miejscach Polski.
– Do imprezy przygotowany byłem z bardzo duża starannością – quad został rozebrany w drobny mak i cześć
po części złożony, osprzęt i wyposażenie quada także na najwyższym poziomie – mówi w rozmowie z nami
Oskar Pieprzak. – Musiałem zadbać o każdy szczegół, bo wszystko zapowiadało ze impreza będzie na wysokim
poziomie, dojechały wszystkie najlepsze teamy w całej Polski, które interesuje tylko mocna rywalizacja i
zwycięstwo. Do startu stanęło ponad 90 quadów, w klasie Extreme i Adventure, wśród nich także nasi dobrzy
koledzy z Witowa którzy zajęli 7. miejsce.
Nowotarżanin wystartował w klasie Extreme. Jego team partnerem na czas rajdu był Piotr Kurek z Sanoka. –
Piotrek to bardzo dobry rider, który nabiera coraz więcej doświadczenia. Wystartowaliśmy na quadach Yamaha
Grizzly 450. Wylosowaliśmy start o godzinie 22.00, limit czasu na przejazd całej trasy wynosił 19 godzin. Trasa
składała się z 4 oesów, rozstawionych kilka kilometrów od siebie. Dwa pierwsze odcinki przebiegały korytami
zupełnie dzikich potoków, kolejne dwa to bardzo mocno nachylony teren, w którym nie zabrakło mocnych
trawersów, kilkudziesięciometrowych zjazdów, podjazdów – jak sie finalnie okazało to właśnie ten teren
zweryfikował najbardziej umiejętności i przygotowanie sprzętowe zawodników – relacjonuje Oskar Pieprzak.
– Wraz z Piotrem wyjechaliśmy bardzo skoncentrowani, nastawieni na konsekwentną i efektywną jazdę. Nie
udało sie wystrzec błędów i dwukrotnie mój quad wylądował do góry kołami. Nie były to bardzo mocne
zdarzenia, jednak zabrały troszkę tak cennego czasu. Na ostatnim z oesów nie wytrzymała stalowa lina od
przedniej wyciągarki Piotra, która nominalnie potrafi utrzymać ciężar kilku ton. Od tej chwili jechaliśmy na
jednej wyciągarce, co także pochłonęło wiele cennych minut. Po bardzo dobrej, prawie bezbłędnej jeździe na
metę dotarliśmy 20 minut po zwycięzcach, którymi okazali się chłopaki z Jeleniej Góry – dodaje. On sam i jego
team partner zdobyli II miejsce w klasyfikacji generalnej.
– To bardzo bardzo dobry wynik, o którym marzyłem po zdobyciu dwukrotnie trzeciego miejsca. To mój
najlepszy wynik w tej imprezie, wspaniałe zakończenie cyklu imprez Dzicz Bieszczadzka. Po takim wyniku z
optymizmem i dużym spokojem będę czekał na kolejny rok i kolejne imprezy. Bardzo dziękuję Maciejowi,
mojemu mechanikowi, który wraz ze swoim zespołem wykonał wspaniałą robotę i perfekcyjnie przygotował
mój sprzęt. Dziękuję także serwisowi motocyklowemu PS Bikes z Nowego Targu, za wszelkie wsparcie
techniczne jakie od nich otrzymałem podczas tej imprezy – dodaje.
Oskar Pieprzak nie należy do żadnego klubu czy zespołu. Starty w Dziczy i jazdę na quadach traktuje
hobbystycznie. – Może się to zmieni, gdyż po tej imprezie dostałem ciekawą propozycje, nie chciałbym w tym momencie ich przedstawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Scroll to top